Beata Oleszek i Maciej Kaziński | Ło Matko Kocheno!

Ta kameralna płyta przeszła prawie niezauważona. Być może dlatego, że nie zaistniała w folkowej dystrybucji i zdobycie jej wymagało nieco trudu. Jest to prawie intymne spotkanie dwojga artystów: Beaty Oleszek z Kocudzy śpiewającej w miejscowym zespole śpiewaczym „Jarzębina” (zdobywczynie Złotej Baszty na festiwalu w Kazimierzu w tym roku) i akompaniującego jej Macieja Kazińskiego – człowieka miastowego, absolwenta Akademii Muzycznej w Gdańsku, związanego z Węgajtami, dyrektora festiwalu „Pieśni naszych korzeni” w Jarosławiu. Beata Oleszek wykonuje jedenaście utworów w charakterystycznej dla tej miejscowości gwarze (patrz tytuł), których nauczyła się głównie od swojej matki. Wśród nich znalazło się kilka pieśni pogrzebowych, ballad, apokryficzna kolęda „Najświętsza panienka”, typowa dla okolicy „Na dunaj Nastuś” – kolęda życząca dla panny i pieśń panny młodej szukającej zmarłej matki. Kanon polskiego śpiewu tradycyjnego, podobne wątki spotykane są we wszystkich regionach. Beacie Oleszek dyskretnie towarzyszy Maciej Kaziński na suce biłgorajskiej, flecie, lirach korbowych, fideli i fisharmonii. Oszczędna muzyka podkreśla tylko urodę pieśni i powoduje, że nie czuje się znużenia słuchając tej płyty, tylko niecierpliwie oczekuje na następny numer, zastanawiając się jaką opowieść, melodię i instrument przyniesie, rozkoszując się również frazą i bogactwem języka.